wtorek, 31 grudnia 2013

245

fot. Piotrek

Bardziej zależało mi na właśnie tym towarzystwie, niż na szczególnie efektownym przebraniu.
Cudowna impreza. Boże, jak mi idealnie z tymi ludźmi.

I jeszcze jakiś czas temu niespecjalnie znajdywałam w sobie energię do tańczenia. A tej nocy tańczę
tańczę
tańczę

Zaczęty tak rok musi być dobry, prawda?

poniedziałek, 30 grudnia 2013

246


fot. Ola

Budzi mnie delikatny męski głos:
- O, to pani...
Powoli otwieram oczy...
- O nie! O nie, o nie, o nie!!! Znowu!!! Czemu mnie pan nie obudził!?
Oj, dostaje się biednemu kierowcy za to, że przespałam wszystkie przystanki...
Słuchajcie, naprawdę. Wszystkie.
Obudziłam się, kiedy facet po prostu skończył kurs i zaparkował. Gdyby nie rozejrzał się przed wysiadaniem, mogłabym wkrótce potem mieć tam mały zawał.
Wylatuję z tego busa, pędzę przez pół miasta, piszę szefom SMSa pełnego skruchy, no bo spóźnię się dość sporo, od jednego przychodzi odpowiedź:
:D:D:D
Sama zaczynam się głośno śmiać.

A po pracy idę do lumpa po zielony t-shirt i wychodzę z różowym dywanem.
Z drugiego lumpa - z zielonym, ale żakietem. Szczerze mówiąc, dość brzydkim, wzruszył mnie po prostu. Te okrutne poduszki w ramionach, szpetnie szpiczasty kołnierz... nie wiem, czy to dziwactwo kiedykolwiek założę.
Przegapiam w ten sposób dwa busy, w trzecim natomiast uparcie trzymam oczy otwarte, starczy przygód na dziś.
No i nadal nie mam przebrania na jutro.
Muszę się czegoś napić. Nie, nie jutro. Teraz.

niedziela, 29 grudnia 2013

247

 fot. tata

nim słońce wstanie
minie kochanie
zapomnisz, zapomnisz mnie...

A ma ktoś może pomysł na te moje zmary pod oczami? Krem pod oczy i krem do twarzy, póki co, niewiele dają w tej akurat kwestii. Jak widać.

Miałam dziś w planie odwiedzić chrześniaka, ale rano uświadamiam sobie, że najbardziej naturalnym zakończeniem Świąt jest skupienie się na sobie, że to moja dzisiejsza potrzeba i jeśli miałabym być w porządku wobec małego (a chcę być), to muszę go odwiedzić kiedy indziej.
I jeśli mam być w porządku wobec siebie (a chcę być!), to pora poświęcić nieco uwagi mojemu ciału.

Najpierw jednak, późnym rankiem, długo piję z tatą kawę, żartujemy, dawno nie widziałam go w tak dobrym humorze. A potem jeszcze przez wiele godzin chodzę w szlafroku. Bosa, słucham Bosej Anny Marii Jopek. Latami nie sięgałam po tę płytę! Natomiast od kilku miesięcy nie znalazłam dość czasu na zaopiekowanie się moimi stopami, co kiedyś bardzo lubiłam robić. I to właśnie robię dzisiaj, słuchając tej i innej jeszcze muzyki, trochę czytając, trochę rozmawiając.

Błogo mi!

Tylko co z tymi zmarami, hm?.. Czy ma ktoś jakiś pomysł? I czy mógłby dzielnie rzucić mi nim w komentarzu, a nie tylko w prywatnej wiadomości na fejsie? Ujawnijcie się, moi kochani podglądacze!